Chciałbym zacząć ten Dziennik przewidzeń od żartu, który dedukuję sobie i wszystkim twórcom oraz terapeutom.
Pewien człowiek chciał się nauczyć dobrze grać na gitarze, przyjaciel powiedział mu:
– Słuchaj, jedź do Chicago, tam jest taki John – genialny gitarzysta.
No to ten jedzie do Chicago na koncert Johna, jest rzeczywiście super, ale gdy potem rozmawia z Johnem, ten mówi mu:
– Słuchaj, ja to jestem cienki Bolek, ale w Los Angeles gra taki James, to prawdziwy geniusz, jedź do niego.
Sytuacja powtarza się kilkakrotnie, Lane w Arizonie, Max w Wirginii, Arny w Seattle. W końcu facet ląduje w małym miasteczku na południowym zachodzie, gdzie ma spotkać Franka, mistrza nad mistrzów. Idzie zakurzona uliczką i widzi mężczyznę, który siedzi na ziemi i coś tam sobie brzdąka na gitarze. Podchodzi do niego i pyta:
– Znasz może Franka, mistrza gry na gitarze?
– To ja.
– Aha… (mówi nieco skonfundowany), no tak, ale powiedz mi, dlaczego właściwie oni wszyscy uważają, że jesteś spośród nich najlepszy.
– Bo oni jeszcze coś muszą – ja już nie.
Sądzę, że z twórcami sztuki i psychoterapeutami jest dokładnie tak samo.