Wiele osób, gdy słyszy o „oswajaniu”, ma w głowie sentymentalna przebitkę historii Lisa z Małego Księcia Antoine’a de Saint-Exupery’ego. Przywołuje ona motyw odpowiedzialności za „oswojenie” kogoś w relacji – mówimy oczywiście o odpowiedzialności moralnej. Sentymentalizm tej historii polega przede wszystkim na psychologicznej nieprawdzie czyniącej tylko jedną osobę odpowiedzialną za stan danej relacji. W istocie, może jedynie z wyjątkiem sytuacji świadomych manipulacji, bliskość w relacji dokonuje się poprzez działania obu osób i stanowi rodzaj pozytywnego sprzężenia zwrotnego pomiędzy nimi. Podobnie jak rozpad bliskości, który również da się opisać jako sprzężenie zwrotne – tym razem negatywne. Z tego punktu widzenia to obie strony są odpowiedzialne za „oswojenie” – powstającą lub rozpadającą się bliskość, albo też kategoria odpowiedzialności w ogóle nie znajduje tutaj zastosowania.

Pomijam tutaj ważny wątek, że w dzisiejszym świecie generalnie mamy do czynienia z tendencją nie brania odpowiedzialności za swoje zachowania w dowolnym typie relacji – oraz że „bycie oswojonym_ą ma fundamentalne znaczenie dla rozwoju relacji. I w tym względzie trudno się z Lisem nie zgodzić. Temat nie brania odpowiedzialności zasługuje na osobny tekst – być może następny. 

Jednak psychologicznie ten motyw jest dużo szerszy i znacząco mniej sentymentalny. „Oswajanie” (osoby, miejsca, przedmiotów itp.) jest bowiem jednym z podstawowych mechanizmów obronnych chroniących człowieka przed szeroko pojętym doświadczeniem obcości.

Przypomnijcie sobie co się dzieje, gdy znajdujecie się na przykład w nowym miejscu, powiedzmy w innym kraju – podejmujecie wtedy wszelkiego typu działania, żeby to miejsce „oswoić”, poznać, ogarnąć podstawową topografię, zorientować się co się gdzie znajduje, jak działa system komunikacji, handlu, bankowości itp. Tego typu działania mają na celu zmniejszenie poziomu niepokoju związanego z poczuciem obcości i braku kontroli. Na dłuższą metę bez zdolności „oswajania”, życie w poczuciu obcości byłoby nie do zniesienia.

Dobrze wiedzą o tym rodzice, którzy wysyłając dziecko na kolonie czy obóz wakacyjny, dają mu_jej misia, czy jakiś znaczący przedmiot związany z domem rodzinnym, żeby osłabić trudny efekt „inności”.

Dokładnie tak samo jest w relacjach – czynienie kogoś „swoim/swoją” jest zabezpieczeniem się przed obcością i nieprzewidywalnością drugiej osoby oraz relacyjnego świata w ogóle.

Oczywiście w samym mechanizmie „oswajania” – „czynienia czegoś swoim”, czyli wejściem w pewien stan posiadania czegoś/kogoś jest zawarta immanentna iluzja, gdyż nikogo nie można posiadać (nawet w systemach niewolniczych), a nawet w wypadku przedmiotów jest to mocno wątpliwe sformułowanie.

Wracając do Lisa z Małego Księcia – wspomniałem, że „oswajanie” jest działaniem interakcyjnym, z tego względu można by powiedzieć, że wchodząc w przestrzeń wzajemnego „oswajania się” obie strony ponoszą, jak w wypadku każdego działania, odpowiedzialność za swoje postępowanie. Sprawa jednak komplikuje się, jeśli weźmiemy pod uwagę, że „oswajanie” nie jest aktem wyboru, ono jest psychiczną koniecznością, która nie podlega ludzkiej woli.

Podobnie jak w prawie karnym istnieje opcja zmniejszonej lub zniesionej odpowiedzialności w kontekście określonych stanów psychicznych, które znoszą świadomość swojego działania lub norm, które powinny je określać.
Dodatkowym wątkiem, który rozwinę innym razem jest kwestia egzystencjalnej samotności jednostki, która jest psychicznie nie do zniesienia i wymusza szukanie mniej lub bardziej iluzyjnych metod jej przezwyciężania. A „oswojenie” w relacji wiele obiecuje w tej materii i jest całkiem niezłą iluzją, którą większość nas stosuje.

A jeśli weźmiemy to wszystko pod uwagę – czy możemy w ogóle mówić o odpowiedzialności w sytuacji „oswajania”?
Wydaje się, że w tym kontekście poczucie wdzięczności jest bardziej adekwatne.
Wdzięczności wobec osoby, która dała się „oswoić” i wdzięczności wobec siebie, że pozwoliłem tej osobie „oswoić” siebie.
Ku obopólnej – dość niejednoznacznej – psychicznej korzyści stron uczestniczących w relacji.