Mindell i Jung. Reedycje i inspiracje.

Metryka

Wydawnictwo: Eneteia

Format: papier

Rok wydania: 2016

Liczba stron: 311

Motto książki

Cienie rzucanie przez pęd bambusa zamiatają schody,
ale nie unosi się najmniejsza drobina kurzu.
Światło księżyca dochodzi do dna głębokiej rzeki,
jednak nawet najmniejsza rysa nie powstaje na tafli wody.

Dongshan Ljangjie

Spis treści

Wprowadzenie — 9

Teoria — 15

Praktyka i metoda — 55

Praca ze snami i mit życiowy — 101

Praca z odmiennymi i ekstremalnymi stanami świadomości — 125

Praca z relacjami międzyludzkimi i mit relacyjny — 157

Człowiek i jego rozwój — 177

Społeczeństwo i świat — 203

Kultura i twórczość — 231

Survival kit, czyli jak przetrwać w psychoterapii zorientowanej na proces — 267

Co dalej z psychologią Junga i Mindella — 283

Bibliografia — 301

Historia

Pierwotnie miała to być książka napisana wspólnie z Waldkiem Dudkiem, który zaproponował mi „dwugłos” dotyczący ważnych spraw związanych z psychoterapią, on jako ekspert od Junga – ja od Mindella. Jednak dość szybko okazało się, że rozliczne obowiązki uniemożliwiały mu prowadzenie tego dialogu, zmieniłem więc nieco koncepcję książki skupiając się nie tylko na porównaniu podejścia obu autorów do wybranych ważnych kwestii, ale nawet bardziej na wskazaniu jak bardzo ich myśl jest „reedycją” wątków obecnych dużo wcześniej. Temat wydawał się karkołomny a merytoryczny zakres pracy – ogromny, przedzieranie się przez prace Junga jest bardzo trudne nawet dla specjalistów, musiałem więc znaleźć formułę, która uczyni książkę przystępną. Używam w niej wielu metafor, przykładów, cytatów i odwołań do literatury, zdecydowałem się też na krótsze sekwencje tematyczne, które powściągały mój furor agendi.

Mindell i Jung jest też moim rozliczeniem się i pożegnaniem psychologii procesu. Przedstawiam w niej swoją, jej mocno zmodyfikowaną i krytyczną wobec oryginału wersję, jednak już w momencie publikacji książki było dla mnie jasne, jak daleko odszedłem od tego pomysłu na człowieka i psychoterapię. Zaczynałem tworzyć bardziej autorską jej wersję, czego pierwszym krokiem była następna książka, Traktat o psychoterapii.

Książka spotkała się z zupełnie przyzwoitym odzewem w środowiskach psychologicznych, w tym również procesowych, czego się nie spodziewałem, szczególnie, że jednym z jej rozdziałów jest przewrotny, ale też nieco prześmiewczy Survival kit, czyli jak przetrwać w psychoterapii zorientowanej na proces.

Duży problem stanowiła okładka, uznałem, że „japońszczyzna” do niej nie pasuje i długo szukałem odpowiedniej wizualnej reprezentacji tematu. Ostatecznie zdjęcie, które zrobiłem w Patagonii w Cueva de las Manos, na którego tle widnieje pół mandali przywiezionej kiedyś z Nepalu i pół jakiegoś układu scalonego, wydało mi się wystarczająco satysfakcjonujące.

Fragment książki

Wschód i Zachód

Różnica w myśleniu człowieka Wschodu i człowieka Zachodu jest ogromna. Będę do tego wracał w różnych miejscach tej książki. Teraz chciałbym tylko podkreślić fundamentalny rozdźwięk rozumienia tego, czym jest zmiana (jest to podstawowy obszar zainteresowań psychologii procesu) oraz jak się ona wydarza.

Alan Watts, człowiek, któremu zachodnia kultura zawdzięcza bardzo wiele, jeśli chodzi o przyswojenie myśli Wschodu, miał zwyczaj na swoich wykładach pokazywać różnicę w myśleniu w następujący sposób. Wyciągał przed siebie zaciśniętą pięść, po czym otwierał dłoń, pytając: „Co się dzieje z moją pięścią, kiedy otwieram dłoń?”. Dla człowieka Wschodu nie ma czegoś takiego jak pięść, są tylko różne fazy przechodzenia procesu otwierania i zamykania dłoni. Inaczej mówiąc, Zachód myśli bardziej w kategoriach rzeczy i stanów, podczas gdy Wschód – procesów.

Ten sposób myślenia dobrze ilustruje taoistyczne powiedzenie „Noc zaczyna się w południe”. Odpowiada ono jungowskiej zasadzie enantiodromii, określającej ciągły dopełniający ruch w systemie psychicznym człowieka. Gdy pewien proces osiąga swoje apogeum, zaczyna przechodzić w swoje przeciwieństwo. Taki jest sens białej kropki na czarnym polu (i odwrotnie) w taoistycznym znaku in-jang, gdy „czarny” proces się dopełni, biała kropka umożliwia „przeskoczenie” na drugą/białą stronę. Podobnie wyrzucone heksagramy I Cingu, chińskiej Księgi Przemian, nie są odbiciem rzeczy jako takich, lecz kierunku, w jakim dana rzecz może się rozwijać.

Na gruncie europejskim w podobnym duchu wypowiadał się na przykład Karl Jaspers, mówiąc, że istnienie nie jest faktem w sensie empirycznym tego słowa, lecz jest możliwością, wyborem samego siebie. Człowiek, istniejąc, odkrywa, że jest odpowiedzialny za siebie, że nie jest tym, czym jest, ale czymś „mającym być” (Caillois, w: Picon, red., 1960, s. 93).

Antropolog Claude Lévi-Strauss twierdził, że wymiana jest podstawowym zjawiskiem życia społecznego. Uważam, że ludzka psychika jest pewnego rodzaju „społecznością” wewnętrznych postaci i ta fundamentalna zasada również się do niej stosuje. To właśnie dzięki wymianie informacji, która dokonuje się między różnymi częściami ludzkiej psychiki, rozwój staje się możliwy, a gdy ta wymiana zanika, człowiek psychicznie umiera.

Praca z procesem opiera się na myśleniu taoistycznym i na tyle, na ile jest w stanie je zrozumieć stara się operować jego pojęciami w rozumieniu procesu zmiany, człowieka i mechanizmów rządzących światem i ludzkim zachowaniem. Podkreśla to samo pojęcie „proces” i metafory procesu (rzeka, ruch pociągu itp.), akcentujące ruch i zmianę. Dopełniający aspekt jest zawarty w podziale procesu na dwie komplementarne części – proces pierwotny i wtórny, które razem tworzą pełnię ludzkiej psychiki. Taka pełnia jest potencjałem człowieka – może się jednak wytworzyć tylko w sytuacji wymiany między tymi dwiema częściami, w przeciwnym razie, przeciwstawiając się naturalnemu przepływowi doświadczeń, człowiek wpada w kłopoty, które biorą się z wewnętrznej dualności, wewnętrznych podziałów. Taoiści twierdzili, że nasze trudności pojawiają się właśnie wtedy, gdy nie ma wewnętrznego przepływu i wymiany, gdy dominują podziały o utrwalonych i spetryfikowanych granicach.

Piękną ilustracją tej tezy jest anegdota o Nielsie Bohrze. Otóż oprócz tego, że dokonał wielu niezwykłych odkryć w dziedzinie fizyki, był również fanem westernów. W szczególności fascynowały go ostatnie sceny filmów, w których dochodzi zazwyczaj do pojedynku bohaterów. Bohr zwrócił uwagę, że ten, który pierwszy wyciąga broń – przegrywa, i zadał sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje. Było ono tak wciągające, że podczas przerw wysyłał asystentów do sklepu po zabawki pistolety na wodę i wielokrotnie ćwiczyli tę sytuację. Odpowiedź, którą znalazł, ucieszyłaby taoistów – przegrywa ten rewolwerowiec, który „decyduje się” oddać strzał, wygrywa ten, który jest „zdecydowany”. Ten, który „decyduje”, jest podzielony między decyzję i akt działania/strzału i dlatego przegrywa, „zdecydowany” jest niepodzieloną, spójną jednością i dlatego może wygrać (Barba, 2007, s. 61).

O nieprzekładalności pojęć

Ogromną trudnością jest zawsze przekładanie pojęć z jednej koncepcji do drugiej. Zasadniczo jest to mało sensowne, jeżeli traktujemy taki zabieg dosłownie. Każda koncepcja wyrasta w określonych warunkach historycznych i kulturowych, nie można tak po prostu „przenieść” jej w inne miejsce bez szkody dla niej, tak jak nie można dobrego wina pić bez szkody dla smaku poza miejscem jego produkcji.
Weźmy pod uwagę pouczający przykład zaczerpnięty z jednej z książek Lévi-Straussa. Różnica między duszą zachodnią a duszą japońską jest opozycją między ruchem dośrodkowym a odśrodkowym (tak jak w Japonii piłuje się czy hebluje DO SIEBIE a w Europie OD SIEBIE).
Japończyk – inaczej niż Europejczyk – nie ustawia w punkcie wyjścia „ja” jako autonomiczną i ukonstytuowaną jednostkę, lecz tworzy swoje „ja”, wychodząc od tego, co zewnętrzne. Japońskie „ja” to nie pierwotna dana, lecz rezultat, do którego się dąży, nie mając pewności, czy się go osiągnie. Dlatego powszechna w Europie maksyma „myślę, więc jestem” nie jest ściśle przekładalna na japoński. W Europie „ego” ekspanduje na zewnątrz, jest punktem wyjścia, w Japonii bierze się zewnętrzność do wewnątrz, żeby zbudować „ego” (Lévi – Strauss, 2013).

fragment Rozdziału I Teoria.

Recenzje

Maciej Gendek [link]

Lubimy czytać, komentarz: JJJ [link]