małe światy
Metryka
Wydawnictwo: K.I.T. Stowarzyszenie Żywych Poetów
Format: papier
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 306
Motto książki
Nie zdoła być dobrym czytelnikiem Iliady ten, kogo nie interesuje katalog statków.
Roberto Calasso
Spis treści
Śródnocne pisanie — 11
A
Nieuchronność słów — 15
Wspomnienie — 17
Tęsknota — 19
Zabawa — 21
Zaokno — 23
Przeszczep — 25
Wzruszenie — 27
Widoczki — 29
Poblask — 31
Lesmosyne — 33
Banknot — 35
Holter — 37
Psiemijanie — 39
Obsesja — 41
Lessness (Ubywanie) — 43
Odwiedziny — 45
Dziobaki — 47
Protokół terapii daremnej49
Zmęczenie — 51
Biblioteka — 53
Szpital — 55
Marzenie — 57
Pętelki — 59
B
Wieczorni goście — 63
Czułość — 65
Bliskość — 67
Stary pies — 69
Nowy Rok — 71
Pocałunek — 73
Pustynia — 75
Kruchość — 77
Relacje — 79
Empatia — 81
Rowy Mariańskie — 83
Samotność — 85
Wdzięczność imion — 87
Strata — 89
Rozstania — 91
Inny mężczyzna — 93
Łagodność — 95
Związek — 97
Przyjaciel — 99
Szybolet — 101
Usługa — 103
C
Dom107
Wędrowiec — 109
Nieobecność — 111
Starość — 113
Nazawsze — 115
Odwaga — 117
Rzeczy nieoczywiste — 119
Eden — 121
Sny — 123
Masa krytyczna — 125
Odczarowanie — 127
Urodziny — 129
Podróże — 131
Wieczność — 133
Żart — 135
Utopia — 137
Czas przeszły niedokonany — 139
Kierunki — 141
Przeszłość — 143
Bajka — 145
Relikty — 147
Oczekiwanie — 149
Barak — 151
Pojedyncze zdarzenie153
Powaga — 155
D
Ekstaza — 159
Bardo — 161
Nasza klasa — 163
Fantomowy ból — 165
Mgła — 167
Niespiesznie — 169
Cierpliwość lustra — 171
7 grudnia — 173
Nieprzygotowani — 175
Bajkał — 177
Migotanie przedśnionków — 179
Labirynt — 181
Palimpsest (Leonard Cohen i Konstandinos Kawafis) — 183
Brak — 185
Drogowskazy — 187
Ogień — 189
Primal scream — 191
Ptaki (Charles Baudelaire) — 193
E
Syreny (Franz Kafka) — 197
Sześcian (Simone Weil) — 199
Cardiac arrest (Kīn Donarudo) — 201
Oswojenie (Antoine de Saint Exupéry) — 203
Bohater (Hannah Arendt) — 205
Ibn Chaldun — 207
Oswaldo Guayasamin — 209
Yukio Mishima — 211
Lot (Max Ernst i Leonora Carrington) — 213
Eleni Karaindrou — 215
Asterion — 217
F
Opisanie świata — 221
Piękno — 223
Wolność225
Psychogenesis — 227
Everywhen (Zawsze) — 229
Czas — 231
Niewczas — 233
Debata — 235
Cień — 237
Dziobak — 239
Ambiwalencja — 241
Ludzka miara — 243
Deszcz — 245
Bieda247
q. e. d. — 249
Krzywa i prosta — 251
Oksymoron — 253
Dualizm — 255
Chmury i geometria — 257
Wgląd — 259
Złota rybka — 261
Abominacje — 263
Anamorfoza — 265
Skaza — 267
Droga — 269
G
Twórczość — 273
Wyobraźnia — 275
Haiga — 277
Autor_ka — 279
Faramuszki — 281
Powidoki283
Niedokończone książki — 285
Sekret literatury — 287
Sława — 289
Zamiast posłowia
Kołysanka — 293
Dekonstrukcja/Psychoterapia — 295
Daremność — 297
Wdzięczność — 299
Pełne życie — 301
Cisza — 303
Osobliwość (Sigularity) — 305
Historia
Bardzo trudno jest mi krótko opowiedzieć o czym są „małe światy”.
Najprościej byłoby sparafrazować Oskara Wilde’a mówiąc coś w stylu: Nigdy nie czytam książek, które napisałem, żeby nie nabyć uprzedzeń, jednak spróbuję odpowiedzieć w sposób prosty oraz nieco bardziej złożony.
Odpowiedź prosta.
„małe światy” to 140 krótkich tekstów filozoficzno-psychologicznej prozy poetyckiej odnoszących się do najważniejszych elementów ludzkiej psychiki oraz motywów przewijających się przez życie każdego człowieka. Wychodzę od zwykłych historii do dużych pytań i od wielkich kwestii do ich odbicia w codziennych wydarzeniach. Piszę z różnych perspektyw, zmieniam narracje, metaforyzuję, parafrazuję, polemizuję. Książka ma wzruszać, poruszać oraz inspirować do namysłu nad nad sobą i otaczającym nas światem.
Sekwencja fragmentów i ich podział na 8+2 bloki ma znaczenie.
Odpowiedź trochę bardziej złożona.
„małe światy” są słownym odciskiem świata i ludzkiej psychiki prowadzącym do powstania atlasu wewnętrznych wyobrażeń; każdy fragment nie jest „słownikowym” opisem jednego ze stu czterdziestu tematów lecz zawiera/ukrywa i ma za zadanie zwrotnie katalizować zwielokrotnione obrazy, których zmontowana sekwencja „dobrego sąsiedztwa” tworzy mozaikę połączeń i analogii. Georges Didi-Huberman nazwał atlas „radosną wiedzą podszytą niepokojem” – jednak w „małych światach” niepokój się pogłębił, a wiedza jest bardziej melancholijna niż radosna.
Na okładce książki widzicie ryby „pływające” na ścianie i drzwiach domu, można sobie wyobrazić, że wypadku zdjęcia zrobionego w innym momencie układ ryb w tym „morzu” byłby inny
podobnie każdy_a czytelnik_czka może ułożyć fragmenty w swój indywidualny atlas wyobrażeń.
Od zawsze interesowała mnie relacja między słowem i obrazem. Zajmuje się nią właściwie we wszystkich moich książkach, choć jej najpełniejszy wyraz zawarłem w formie i treści dramatu Episteme. Oczywiście obraz ujęty w słowa jest wy-obrazowaniem, jedynie projekcją – nie istnieją „obiektywne”, są jedynie kulturowe i indywidualne przełożenia między tymi światami.
W literaturze najważniejsza wydaje mi się jej potencjalność do tworzenia zwielokrotnionych obrazów w umyśle czytelnika_czki. Takie było jedno z ważnych źródeł powstania „małych światów”. Początkowo, aby wzmocnić ten proces, do każdego fragmentu chciałem dodać pozornie nieoczywiste zdjęcie (podobny pomysł do niezrealizowanej wersji atlasu Mnemosyne Aby Warburga), jednak ostatecznie wycofałem się z tego pomysłu i w książce zdjęcia symbolicznie ilustrują jedynie bloki tekstów.
Innym źródłem tej książki były moje wieloletnie, wyrażane w kolejnych książkach refleksje na temat ludzkiej psychiki, teorii poznania, sztuki oraz możliwościach i ograniczeniach psychoterapii.
Myślę, że ta książka jest, jak wszystkie inne, pewnym interfejsem – pod spodem pływają różnokolorowe ryby, z których każda jest małym/wielkim światem.
Fragmenty książki
Opisanie świata
Świat składa się nie tylko z wielkiej liczby gatunków, ale z gatunków różnorodnych, bo z gatunków zupełnie jednakowych świat powstać nie może.
Może też być sumą małych światów.
Zbiorem faktów.
Albo zdarzeń.
Geneza wszystkiego, co istnieje, opiera się na serii podziałów na dwie części – niepokojące i nieszczęsne bliźniactwo.
Na początku Demiurg oddzielił się od swoich stworzeń, które podzieliły się następnie na nasze i obce, nasze podzieliły się na współdziałające i wrogie, współdziałające na dobre i złe, dobre na silne i słabe.
Może też na piękne i brzydkie.
Męskie lub żeńskie.
Albo inne.
Człowiek rozdzielił rzeczywistość na zewnętrzną i wewnętrzną, zewnętrzną podzielił na przyjazną i zagrażającą. Przyjazną opisuje narracjami, z którymi się utożsamia, a zagrażającą narracjami, które odrzuca.
Oba zestawy narracji tworzą skonfliktowaną rzeczywistość wewnętrzną.
Musi więc walczyć sam ze sobą.
Oraz z innymi ze swojego gatunku.
Najlepiej z całym światem.
W obliczu sfrustrowanego marzenia o powrocie do utraconej na zawsze jedności?
Nie wolno wieszczce tyle wypowiadać
Ile jej widzieć dano.
(Lukan)
Poblask
Aaa… aaa… były sobie pieski dwa…
Od kiedy zostałaś sama, tylko przez chwilę wszystko stało się bardziej skomplikowane.
„Rozbłyski istnienia” są od dawna stałym elementem mojego życia, ponowne ustanawianie bytu stało się prostsze niż kiedykolwiek wcześniej. Katalog czarno-białych zdjęć przesuwa się w różnym tempie, wyświetlając kolejne obrazy. Wolę je takie jak teraz – bez krzykliwych barw.
Wymyśliłam sobie, że będę żyła „do tyłu”, każdym kolejnym rokiem będę odtwarzać te poprzedzające „punkt zero”. Przez chwilę byłam nawet ciekawa, dokąd uda mi się cofnąć, ale nie mam szans na dojście do początku, więc uznałam, że nie ma to większego sensu.
Czasem dla żartu wprowadzam małe zmiany w przeszłych zdarzeniach. Taka zabawa z małym słonikiem, pewnie się uśmiechasz, gdy na to patrzysz.
Albo złościsz.
Dzisiaj pomyślałam… ale nie jestem pewna, więc to chyba nie jest takie ważne.
To były piękne lata, które dalej trwają.
Więc śpij kochanie
Gwiazdki z nieba nigdy nie dostaniesz
Ale Księżyc kiedy śpi
Rzuca poblask na twe dni
Choć nie widzisz tego ty.
Rozstania
Splątani korzeniami na poziomie głębokim i konarami na wysokim – czy da się to w ogóle rozłączyć? Latami różnorodną nitką misternie pleciona koronka ma zostać przecięta?
Niewyobrażalne.
Jak zawsze sentymentalna, włącznie z myślą, że najważniejsza relacja powinna kończyć się wspólnym odejściem, bo przecież nie da się po niej żyć.
Poranna kawa smakuje jak zawsze, przeglądasz kalendarz zapełniony do granic, telefony, spotkania, plany, wyjazdy. Na ostatnim Biennale w Wenecji nic ciekawego, znowu jakieś niepokoje na Bliskim Wschodzie – kiedy się to wreszcie skończy? Jutro spotkanie z dziećmi, które już dawno nimi być przestały, dam im swoją nową książkę i butelkę dobrego wina. W perspektywie wreszcie wolny weekend, szansa na odkreślenie kilku punktów z karteczki.
No i trzeba w końcu umówić się na zmianę opon.
Patrzysz na zakurzone krzesło po drugiej stronie stołu.
Ach……….. przecież to już 11 lat minęło.
Mgła
Podobno pochodzi ze starej i chorej skóry zrzuconej przez bohatera. Dla filozofów jest przestrzenią pośrednią między niebem a ziemią, a dla zwykłych ludzi – powodem do pozostania w domu.
Rozkosz sentymentalnych poetów, malarzy, fotografów i mistyków, ulotność cięższa i bliźniaczo opozycyjna wobec wiatru.
Otula rozpacz i melancholię rozstań, skrywa niepokojące tajemnice, niezauważalnie przesiąka nawet najtwardszą skałę, ukazując przewagę powolnie nabywanej mądrości nad szybkimi postępami zdobywanej wiedzy.
Długie wieczorne spacery sprawiają, że po powrocie nie jestem pewien, czy to moje łzy, czy niedopełniony płacz natury.
Najpiękniejsza jesienną szarością światła latarni starej uliczki lub wieczornomleczną zasłoną okna, gdy słuchasz muzyki.
Holter
– Zastanawiam się, dlaczego bezustannie muszę się wpatrywać w ten kawałek papieru. Czy szukam w dziwnych liniach nieznanego języka jakiejś tajemnej informacji, której na razie nie jestem jeszcze w stanie zrozumieć?
A może całe moje uczucie do niego jest zawarte w tym jednym straszliwym grymasie zapisu na wykresie?
Czasem myślę też, że mam przed sobą jedyną prawdziwą i wiarygodną wersję tego, co do niego czułam. Dzięki temu nie będę mogła nigdy o nim zapomnieć.
Mam przed sobą wymierny zapis chwili, gdy dowiedziałam się, że nie żyjesz.
Żałuję, że zapewne nie będę miała innych.
Choć może właśnie taka załamana dziwna linia widoczna na wszystkich moich wykresach pokazuje śmierci innych, nieznanych mi osób?
Stary pies
Z każdym dniem coraz mniej psa w psie. Na ile dni jeszcze wystarczy? I kiedy cierpienia będzie o tyle więcej niż psa, żeby zdecydować o jego odejściu?
O ile więcej? Czy mierzy się to coraz większą niechęcią do odbywania spaceru? Poziomem apetytu lub rozpaczy? Ilością przyjmowanych leków? Długością spojrzenia w oczy? Albo proporcją obecności do przebywania już gdzie indziej?
Martwię się, gdy widzę, jak się męczysz z podjęciem decyzji. Chciałbym odejść w momencie, w którym poczujesz, że nie jestem już w stanie odwzajemniać twojej miłości.
Brak
W pismach Hessego nie ma żadnej bezpośredniej wzmianki o muzyce Gustava Mahlera.
A Jung nigdy nie wspomniał o ludobójstwie popełnionym na plemionach Herero i Namaqua.
W języku niektórych rdzennych ludów Australii nie występuje słowo „szczęście”.
A w twoich ustach nie pojawiło się jeszcze określenie „kontaminacja”.
W stale rozszerzającym się dziele Nigdy nienapisane kroniki nieznany lub nieistniejący autor (albo też trudny do wyobrażenia zespół skrybów) przedstawia niezaistniałą historię świata: dzieje ludzkości, które się nie wydarzyły i pozostają jedynie archiwalnym zapisem niespełnień.
Być może też marzeń.
Albo opisuje alternatywne światy, które kontynuują swoje równoległe istnienie w nieznanej nam rzeczywistości.
Można tam odszukać swoją domniemaną historię w wersjach budzących euforię i trwogę.
Odnalazłem tam siebie jako ofiarę wybuchu wulkanu Krakatau i oglądałem świat oczami pszczoły.
Brak określa nas bardziej niż wypełnienie.
Ślepe plamki puchną od nadmiaru.
Cisza
Nie można jej doświadczyć, bo jest czymś zupełnie innym niż milczenie: brak słów czy dźwięków, napięta przestrzeń pomiędzy liniami na białej kartce.
Dlatego też stanowi wygodny obiekt wszelkich marzeń o uldze i spokoju, a także projekcji i złudnych remediów mających prowadzić do zbawienia człowieka czy świata.
Oraz poezji, która karmi się tęsknotą i niemożnością wyobrazowania.
Może też dlatego, że konceptualnie oddaje wszechświat przed Wielkim Wybuchem.
Nie mieści się w dualnej metaforze cieni w jaskini, jej zaistnienie wymaga braku podmiotu, który by jej doznawał czy określał.
„Nie ma Albertyny” jest nieco lepszym opisem od „Albertyna odeszła”, „Albertyny nigdy nie było” czy nawet „Wyobrażenie Albertyny nigdy nie istniało”, jednak jest ona cały czas punktem odniesienia.
Cisza dla nas przyjdzie po nas.