Eden*
Wybiegam co rano radośnie przywitać się ze światem. Kocham swój ogródek pełen kwiatów i chyba nie tylko ja, bo chmary jaskółek nie mogąc już znaleźć miejsca na swe gniazda, zaczęły je wić w moich rozwichrzonych włosach, roznosząc drobiny szczęścia z mojego ogrodu do wszystkich krain. Ludzie zaczęli się do siebie uśmiechać.
Nie zdawałam sobie sprawy jak wielką mityczną zbrodnię, bynajmniej nie wobec bogów, popełniam i że los Syzyfa nieuchronnie mnie dopadnie, tak jak wielu innych przed i po mnie. Przyszli w nocy i gdy wybiegłam o poranku zastałam tylko spopieloną po horyzont ziemię i skamieniałe z przerażenia kwiaty. Nie było i nie ma we mnie łez, krzyk wściekłości jak erupcja lawy wytrysnął z moich ust i zastygnął w powietrzu, a ja razem z nim. Odtąd przez całą historię świata aż po jego kres co rano powtarzam to samo zdarzenie, kamień stał się moim losem i nie ma znaczenia czy go kiedyś rozbiję. W stężałej do granic wściekłości nie ma miejsca na żadną myśl ani nic innego.
Tak kamienie powstały z kwiatów. A przerażone jaskółki do dziś szukają miejsca na swe gniazda.
*„Sakjamuni przez długie lata pozostawał na pustyni, nieruchomy, wpatrzony w niebo. Nawet bogowie zazdrościli mu tej mądrości i tego losu kamienia. W jego wyciągniętych i zesztywniałych dłoniach jaskółki uwiły sobie gniazda. Ale pewnego dnia odleciały, żeby już nie powrócić. I ten, co zabił w sobie pragnienie i wolę, sławę i ból, zapłakał. Tak kwiaty urodziły się z kamieni.”
Albert Camus
Dom*
Marzenie nie stworzy domu, podobnie jak miejsce i niemiejsce nie podlegają kategorii prawdy. Świat nie ma do zaoferowania nikomu najmniejszego kawałka ziemi, gdzie można przysiąść i odpocząć. Ptakom pozostaje bezsensowny i niedokończony lot z pozbawioną nadziei wiarą w siłę wiatru, a człowiekowi wieczny nomadyzm lub wypełnione mirażem bezpieczeństwa wypalone wnętrze, gdzie pusta przestrzeń pomiędzy ścianami jest całkowicie bezużyteczna.
A szczęście zagubione w niepewności swojego istnienia zabrało odchodząc wszystkie stare fotografie.
*„…prawdziwy dom to miejsce i niemiejsce – to rodzaj marzenia. […] Dla człowieka
– jak dla ptaka – świat ma wiele miejsc, gdzie można przysiąść, odpocząć, ale to,
gdzie było się szczęśliwym, zostawia po sobie pustkę, której nie sposób wypełnić …”.
Yves Bonnefoy
małe światy
Krótko o cytatach
Zawsze myślałem o literaturze jako o pewnego rodzaju palimpseście, nakładaniu się na siebie wątków i autorów, stąd też szczególnie lubiłem takich, którzy świadomie dokonywali interesujących parafraz innych twórców, będących jednocześnie wejściem z nimi w intelektualny spór. Jako przykład weźmy Lautréamont’a i jego parafrazę powszechnie znanego fragmentu Pascala.
„Człowiek jest dębem. Przyroda nie zna silniejszego niż on. Nie potrzeba, by wszechświat uzbroił się, aby go bronić. Kropla wody nie wystarczy do zachowania go. Gdyby nawet wszechświat go bronił, on nie byłby bardziej zhańbiony, niż to, co go nie zachowuje. Człowiek wie, że jego królestwo nie zna śmierci, że wszechświat ma początek. Wszechświat nic nie wie – jest co najwyżej myślącą trzciną.”
Sam lubię używać tego typu parafraz „polemicznych” np. na końcu opowiadania Posążki z wiatru, z książki Oświecenie dziobaków, czynię to z końcówką Mitu Syzyfa Alberta Camus.
Lubię cytaty, które ukrywają istotne treści w krótkim dialogu, poniższy zaczerpnąłem z Edmonda Jabès’a:
„– Skąd będę wiedział, że jesteś nauczycielem, a ja uczniem?
– Po kolejności pytań.”
Są oczywiście autorzy i cytaty w stylu mądrych bon motów wskazujących na ważne mechanizmy psychologiczne rządzące człowiekiem lub dotykające istotnych aspektów jego jakkolwiek pojmowanej natury.
Przykładem może być tu Clifford Geertz, wybitny antropolog, który wskazywał, że:
„… mamy pewną skłonność – podobnie jak ów północnoafrykański muł, który mówi zawsze o bracie matki, koniu, nigdy zaś o własnym ojcu, ośle – zacierać [pewne podobieństw rodzinne] na rzecz innych, rzekomo bardziej godnych szacunku.”
Albo Simon Weil:
„Ktokolwiek bierze miecz, zginie od miecza. A ktokolwiek nie bierze miecza (albo go z rąk wypuszcza), zginie na krzyżu.”
Weil jest te znakomitą autorką cytatów, będących krótkim streszczeniem ważnych dylematów filozoficznych. Weźmy np. coś takiego:
„Nie istnieje żadne miejsce, skąd bryła wygląda jak sześcian, zawsze widzi się tylko kilka ścianek, kąty nie wydają się proste, boki nie wydają się równe. Nikt nigdy nie widział, ani nie zobaczy sześcianu. Nikt nigdy nie dotknie sześcianu z tego samego powodu. Obracając bryłę, tworzymy nieskończoną liczbę pozornych form. Żadna z nich nie jest sześcianem.”
Cytaty są wspaniałym materiałem do stania się mottem do książek, gdyż jak mówi Alma Broma:
„Motto jest jak żart, obejmuje całość zagadnienia w bardzo krótkiej formie.
Bywa też schodzeniem do Doliny Przewidzeń.”
Ale mój ulubiony rodzaj cytatów zostawiłem na koniec, jego niedoścignionym mistrzem był Groucho Marx. Poniżej dwa, które uwielbiam:
„Outside of a dog a book is a man’s best friend. Inside of a dog it’s too dark to read.”
[Poza psem książka jest najlepszym przyjacielem człowieka. Natomiast wewnątrz psa jest za ciemno, by czytać.]
oraz
„Ani mi się śni wstępować do klubu, który chciałby przyjąć na członka kogoś takiego jak ja.”
Cytaty
Smutny jest los bohaterów, którzy nie zmarli heroiczną śmiercią.
Hannah Arendt
Nigdy nie czytam książki, którą mam zrecenzować, żeby nie nabyć uprzedzeń.
Oskar Wilde
Miejsce, gdzie kończy się nasza tożsamość, to bardzo szczególna psychiczna granica, wobec której człowiek jest zawsze po niewłaściwej stronie.
Moja parafraza powiedzenia Ogdena Nash’a.
A door is what a dog is perpetually on a wrong side off.
Każdy poważny artysta zaczyna swój dzień od myśli, że właśnie zgwałcił swoją matkę i zamordował swojego ojca.
Alfred Hitchcock
Teoria ma miejsce, gdy wszystko wiemy, a nic nie działa.
Praktyka to sytuacja, gdy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego
W naszych kursach łączymy teorię i praktykę, nic nie działa i nikt nie wie dlaczego.
Slogan, który zaproponowałem kiedyś jako reklamę naszych kursów psychologicznych.
Kiedy daję biednym chleb, nazywają mnie świętym. Kiedy pytam dlaczego biedni nie mają chleba, nazywają mnie komunistą.
Hélder Câmara, biskup brazylijski, połowa XX wieku