7 grudnia
Zwykły dzień, nic się nie zdarzy, mógłby być równie dobrze 10 maja albo 3 marca. W odróżnieniu od 7 grudnia, w którym na niebie pojawiłaby się kometa Haleya, tsunami zmiotłoby połowę Indonezji albo chociaż Salwador zdobyłby mistrzostwo świata w czymkolwiek.
Choć właściwie nie, wystarczające byłoby jeśli dowolne zdarzenie stałoby się wydarzeniem, wtedy 7 grudnia byłby dniem niezwykłym.
Co jest przyczyną, że zwykłe zdarzenie nagle nabiera znaczenia? Jaki filtr zmienia kolory w intensywność przeżycia?
Wbrew pozorom to żadna filozofia, demiurdzy świata miraży wiedzą jak się to robi, jednak sprzedawanie znaczeń różni się od ich indywidualnego nadawania, wie o tym każdy doświadczony psychoterapeuta.
Gdy miałeś 14 lat wszyscy chcieli, żebyś sięgał po Prousta, ale w nocy pod kołdrą wciąż czytałeś Robin Hooda.
małe światy
The Milk of Dreams
59-te biennale sztuki w Wenecji kwiecień – listopad 2022
Wydarzenia tego typu zostają na długo w pamięci, wystawę i wydarzenia towarzyszące można by oglądać wielokrotnie. Weneckie Biennale stanowią niezwykle szeroki przegląd tego, co się dzieje w sztukach wizualnych na całym swiecie. Wiele inspiracji, mało rozczarowań.
„Mleko snów” to tytuł książki dla dzieci autorstwa Leonory Carrington, opowiadający podobne snom historie hybrydowych, zmutowanych istot budzących przerażenie zarówno dzieci jak dorosłych. Surrealistyczna artystka opisuje w niej magiczny świat, w którym życie podlega ciągłym przeobrażeniom generowanym przez pryzmat jej wyobraźni. W tym świecie każdy może stawać się kimś lub czymś innym. (…)
Wystawa „Mleko snów” obejmuje prace 213 artystów i artystek z 58 krajów, zgromadzone w Centralnym Pawilonie oraz w gmachu Arsenału, skupiające się na trzech obszarach tematycznych:
przedstawieniach i metamorfozach ciała, relacji jednostek wobec technologii oraz związkach ciała z Ziemią.
Cecylia Alemani
kuratorka wystawy
Wystawa „The Core" Roger Ballen, Tomasz Górnicki
Gdańsk, wrzesień 2022
„Książka powinna być niebezpieczeństwem. (…) Kiedy piszę książki, chodzi mi o przebudzenie kogoś. (…) Nie lubię książek, które czyta się tak, jak czyta się gazety; książka musi wszystkim wstrząsnąć, wszystko zakwestionować” – to słowa Emila Ciorana.
Joel-Peter Witkin, amerykański artysta fotograf wyraził te myśl jeszcze dobitniej:
„Chcę, żeby moje fotografie miały taką moc, by stać się ostatnią rzeczą jaką człowiek ujrzy/przypomni sobie przed śmiercią”.
Była to niewątpliwie wystawa mająca tego typu ambicje. Współpraca artystów reprezentujących różne gatunki czy formy sztuki zapowiada czasem rzeczy wielkie a czasem rozczarowujące.
W tym wypadku, niezależnie od mojej fascynacji twórczością Rogera Ballena, było to niewątpliwie duże przeżycie. Dodatkowym jego elementem była niezwykła przestrzeń wystawowa – stara hala Stoczni Gdańskiej.
Muzeum Picassa w Paryżu, wystawa czasowa, kwiecień 2023
Najnowsza wystawa w Muzeum Picassa w Paryżu skłania do wielu refleksji na temat sztuki w ogóle. Ekspozycja dzieł Picassa została niezwykle ciekawie i starannie zaprojektowana przez Paula Smitha, co nadaje wystawie dodatkowy artystyczny wymiar.
Ukazuje ona przede wszystkim niewyobrażalnie szeroki wachlarz eksperymentów artystycznych Picassa, jego nieustanne poszukiwanie coraz to innych form wyrazu. Myślę, że jest niewielu_e artystów_tek tak bardzo zmieniających swoje podejście do sztuki.
Ale wystawa każe też zastanowić się nad krążeniem tych samych wątków (toposów) w sztuce i dziełach rożnych twórców oraz zadać sobie pytanie na ile każde dzieło jest w istocie jedynie pewnego rodzaju palimpsestem.
Edouard Manet namalował swoje słynne Śniadanie na trawie – Picasso stworzył przynajmniej kilka „swoich” wersji Śniadania na trawie. To tylko „gruba” metafora zachęcająca do namysłu ile „Śniadań na trawie” i ile motywów z tego obrazu zostało namalowanych (nie tylko obrazem) przed i po Manecie.
Akurat podejście tego tego typu jest mi bliskie również w odniesieniu do literatury, luzuje ono szelki w kontekście poszukiwaniach oryginalności oraz iluzjach dumy z nią związanych.
Szczęśliwe Dni Samuel Beckett reż. Antoni Libera, Teatr Dramatyczny, Warszawa
Wyobrażam sobie jak trudno jest wystawić dramaty Becketta w dzisiejszym świecie, gdzie oczekuje się na scenie wartkiej akcji, fajerwerów, dużo ruchu i efektownej scenografii. Zainteresowanie widza monologiem (przy praktycznej nieobecności drugiego aktora), brakiem ruchu i zerową scenografią wydaje się nie do zrobienia. A jednak!
Tylko potrzeba do tego czterech osób: Samuela Becketta i jego świetnego tekstu, Antoniego Libery z głęboką znajomością autora oraz Mai Komorowskiej i Adama Ferency w ich najlepszym wydaniu.